Sony Ericsson Vivaz
Niniejszy test postanowiłem podzielić na dwie części - telefoniczną i fotograficzną. W pierwszej zajmiemy się tym jak telefon sprawuje się w kwestiach dzwonienia, wydajności i prędkości systemu, funkcjach dodatkowych i tak dalej. Druga część natomiast zostanie poświęcona zdolnościom fotograficznym, które miały być asem w rękawie niewielkiego Vivaza.
Na pierwszy rzut oka uwagę zwraca bardzo kompaktowa obudowa urządzenia. Telefon jest niewielki, bardzo lekki i bardzo...plastikowy, co daje poczucie obcowania z zabaweczką. Materiały niby są dopasowane dość dobrze, jednak plastiki trzeszczą mimo wszystko. Śliska obudowa lubi odciski palców i szczególnie na wersji którą testowałem (czarno-granatowa) było to bardzo widoczne. Tył telefonu jest także niezwykle podatny na zarysowania. Ogólnie rzecz biorąc materiały użyte do produkcji Vivaza zasługują na spory minus.
Broni się natomiast ekran. 3,2 cala, 360 x 640 pikseli i 16 mlionów kolorów prezentuje się bardzo ładnie (gorzej w świetle słonecznym). Zastosowana technologia rezystywna jest w miarę dobrym rozwiązaniem, ale rażący jest w tym wypadku brak rysika. W każdym razie moje palce okazały się za duże by wygodnie pisać na wirtualnej klawiaturze Vivaza. Sądzę że wersja PRO, z wysuwaną klawiaturą będzie lepszym rozwiązaniem niż standardowy Vivaz, chyba że ktoś posiada długie paznokcie, którymi telefon ten obsługuje się na pewno wygodniej.
Telefon i system
System, jakim uraczyli nas producenci, to Symbian S60 v5. Była to chyba najgorsza możliwa decyzja. Telefon mimo posiadania bardzo mocnego procesora 720MHz działa bardzo opornie. Menu skacze, zdjęcia przewijają się w jakiś dziwny i nieprzewidywalny sposób, aplikacje ładują się opornie, telefon włącza się niezwykle powoli. Można tak wymieniać i wymieniać.
Mimo to, Symbian na Viviazie wygląda bardzo ładnie i stylowo, a także z założenia oferuje całkiem sporo fajnych bajerów. Mamy na przykład do dyspozycji 5 zakładek pulpitu, z których każdą możemy zmodyfikować według własnego pomysłu. Możemy wrzucić widżety, tapety, przeglądarkę zdjeć, skróty i tak dalej.
Menu nie zaskakuje niczym nowym, jest to po prostu Symbian. Począwszy od układu aplikacji, przez książkę telefoniczną, na wybieraniu numerów skończywszy, każdy kto miał do czynienia z tym systemem będzie czuł się jak w domu.
Mamy tu do dyspozycji całą masę aplikacji. Przeglądarkę dokumentów office, google maps, nawigację, konwertery, kalkulatory - pod względem wyposażenia możemy być spokojni - Vivazowi absolutnie niczego nie brakuje.
Warto tu zwrócić uwagę na bardzo dobry manager plików, który umożliwia pełną kontrolę nad zawartością telefonu. Równie dobra jest przeglądarka multimediów i odtwarzacz muzyczny rodem z Walkmanów. Widać, że Sony Ericsson bierze z poprzednich modeli to co najlepsze i implementuje to w nowych telefonach. Odtwarzanie filmów w jakości HD i bardzo dobra jakość dźwięku to duże plusy. Niestety efekt końcowy psuje nieco oporne działanie wszystkiego.
Należy również wspomnieć o szerokich możliwościach pisania. Vivaz oferuje bowiem kilka trybów wprowadzania tekstu. Od klawiatury alfanumerycznej (na tej udawało mi się jeszcze swobodnie pisać bez rysika) przez klawiaturę panoramiczną QWERTY, mały, ruchomy panel ewidentnie przygotowany pod stylus, aż po rozpoznawanie pisma ręcznego, które okazało się całkiem użyteczne, oczywiście po przyzwyczajeniu.
Działanie systemu i funkcji obejrzeć można w drugiej części video testu:
Jeśli chodzi o jakość połączeń, to nie ma tutaj żadnych zastrzeżeń, oprócz tego, że telefon nie posiada sensora wyłączającego ekran podczas przykładania go do ucha. Jeżeli ktoś mocno przyciska telefon do twarzy to może przez przypadek rozłączyć się, albo powciskać wirtualne klawisze.
Aparat
Okej, a więc przechodzimy do dziedziny w której Vivaz powinien błyszczeć - fotografia i nagrywanie video.
Bardzo dziwnie czułem się fotografując telefon, który posiadał teoretycznie większą matrycę niż mój aparat. Vivaz oferuje bowiem aż 8 megapikseli fotograficznego dobra. Jak wszyscy wiedzą, nie ilość świadczy o jakości. Niestety ten przypadek również to potwierdza.
Najpierw garść danych technicznych:
- aparat z matrycą 8 megapikseli, wyposażony w autofocus, lampę błyskową LED, rozpoznawanie uśmiechu, geotagging i focus dotykowy (o tym więcej)
- nagrywanie filmów w jakości HD 720p 24 klatki na sekundę z ciągłym autofocusem
- efekty typu sepia, b&w itp, zarówno dla filmów jak i zdjęć
- osobne przyciski migawki i nagrywania filmów
Jednak zanim przejdziemy do części zasadniczej muszę powiedzieć jeszcze co nieco o wykorzystaniu pamięci operacyjnej przez aplikację aparatu. Jest to tak ogromna wpadka producentów, że to aż niewiarygodne. Mianowicie egzemplarz, który otrzymałem do testów nie był w stanie zrobić i zapisać zdjęcia w formacie 8MP ze względu na brak pamięci operacyjnej. Kiedy błąd wyskoczył mi po raz pierwszy pomyślałem że to może wina jakiejś aplikacji działającej w tle, którą zapomniałem wyłączyć. Ze zdziwieniem odkryłem, że w managerze aplikacji włączony był tylko aparat i tryb gotowości! Problem pojawiał się za każdym razem kiedy próbowałem zrobić zdjęcie w tym formacie. Pomógł dopiero restart urządzenia, i to też tylko na pewien czas. Później, po normalnym używaniu telefonu i aplikacji pamięć operacyjna po prostu się zapychała, a zrobienie zdjęcia w formacie 8MP było możliwe raz na jakiś czas, jak telefon zapomniał chyba wywalić błędu. Redukcja do formatu 7MP pomogła, ale to chyba nie o to chodzi, prawda?
Co dziwne, filmy w rozdzielczości 720p można było nagrywać w każdej chwili...
W trzeciej części video testu zobaczycie opisany błąd, a także funkcje i tryby fotografowania i nagrywania video.
Zdjęcia wychodzą bardzo nierówne. Jak zwykle dużo zależy od oświetlenia, jak to zwykle bywa, jednak czasem nawet fotki robione w pełnym świetle dnia wychodziły różnie. Rewelacyjnie prezentują się zdjęcia robione w trybie makro. Aparat dobrze sobie radzi ze złapaniem ostrości, ładnie eksponuje, kolory są odwzorowane żywo i naturalnie. Nieco gorzej wypadają panoramy i o dziwo, zwykłe zdjęcia robione w trybie automatycznym. Po tak dużym formacie jak 8MP spodziewać by się można znacznie lepszych efektów, tymczasem mamy tu standardowe dla aparatów z telefonów artefakty, rozmycia i dziwną ostrość.
Tak czy owak, Vivaz starczy do codziennego pstrykania. Jeśli chodzi o jakość zdjęć to generalnie nie rozczarowuje, jednak brakuje mu zasadniczej cechy - niezawodności. Reklamy ukazują telefon jako urządzenie przygotowane do natychmiastowego uwiecznienia tego co napotkamy po drodze. Niestety w rzeczywistości napotkamy głównie błąd i informację o zapełnieniu pamięci operacyjnej. Chyba że zdecydujemy się na poświęcenie kilku pikseli i zredukujemy wielkość zdjęć.
Drugą ważną cechą jest nagrywanie filmów. Ta funkcja jest zdecydowanie bardziej niezawodna. Vivaz nagrywa filmy od razu i sprawdza się zadziwiająco dobrze jak na telefon komórkowy. Bardzo fajnie działa autofocus, który stale czuwa, by obraz był ostry i skupiony na tym co istotne. Jakość jest zadowalająca i można stwierdzić, że wartość 720p i wielki znaczek HD nie są przesadzone.
Podsumowując, Sony Ericsson Vivaz to telefon, który ma potencjał by stać się hitem. Oferuje bardzo wiele pod względem funkcjonalności i przede wszystkim ma bardzo dobrą kamerę, do tego można go kupić za względnie niewygórowaną cenę w granicach 1100zł. Posiada niestety również sporo wad. Jednakże wszystkie wynikają głównie z oprogramowania, a to jak wiadomo, można zawsze poprawić. Jeżeli zatem SE wypuści sensowną łatkę, która poprawi stabilność i prędkość działania Vivaza, to będziemy mogli ze spokojem polecić telefon każdemu, kto lubi uwieczniać swoje losy na zdjęciach a niekoniecznie ma ochotę codziennie nosić ze sobą dedykowany aparat.











Ostatnie opinie internautów
Pisz komentarze i wygrywaj nagrody