
QR CodeMolestowana SMS-ami została wyrzucona z pracy
Tagi:
Urzędniczka, która opowiedziała całą swoją historię Gazecie Wyborczej o obleśnych SMS-ach od swojego przełożonego, została zwolniona z pracy, a jej szef pozostał na swoim stanowisku.
W połowie stycznia polityk PiS Zbigniew Piekarski wysyłał do pracownic łódzkiego urzędu wojewódzkiego, w którym dyrektoruje wydziałowi spraw społecznych, SMS-y z erotycznymi propozycjami. Jedna z urzędniczek nie mogła dłużej tego znieść i postanowiła zdradzić treść tych wiadomości redakcji Gazety Wyborczej. Pisaliśmy o tym w wiadomości Sprośne SMS-y polityka PiS.
Zdaniem Piekarskiego była to "taka zabawa w urzędzie, kto pikantniejszego SMS-a wyśle". Owa SMS-owa "zabawa" trwała przez rok. "Czy niezobowiązujący sex zadowoli cię?". "Chcę wylizać twoją muszelkę" - SMS-y takiej treści dostawały pracownice Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Jedna z nich za poskarżenie się prasie i wyleciała z pracy.
Jak podaje dzisiejsza Gazeta Wyborcza, pracownica wróciła ze zwolnienia lekarskiego do pracy w wydziale spraw społecznych Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi. Została wezwana do kadr pod pozorem dostarczenia zwolnienia lekarskiego.
Gdy weszła, od razu wręczono jej wypowiedzenie z pracy, a jej biurko zostało zaplombowane. Wypowiedzenie podpisał dyrektor generalny urzędu wojewódzkiego, prawa ręka Heleny Pietraszkiewicz, wojewody łódzkiego z PiS. Poszkodowana przekonana jest, że jej zwolnienie ma związek z SMS-ami i afera medialną. Poszkodowana zapewnia, że sprawę zgłosi do sądu.
Źródło: Gazeta Wyborcza






Ostatnie opinie internautów
Brak komentarzyPisz komentarze i wygrywaj nagrody